Jak pamiętacie, albo i nie, w połowie lipca wystartowała przedsprzedaż systemu Windows 7 w sieci Vobis. Jako że cena była atrakcyjna a i mój stan finansowy pozwalał na taki wydatek, zamówiłem sobie system. Oczywiście pieniądze należało wpłacić już w lipcu no i czekać, czekać aż do końca października na oficjalną premierę systemu. Miała ona miejsce 22.10, lecz nie otrzymałem paczki ani w czwartek, ani też dzień później – zawiodła logistyka Microsoftu… Wszystko zapowiadało się więc nad wyraz obiecująco, rozpoczynając dostarczenie systemu z prawie tygodniowym poślizgiem.
W sumie warto napisać o moich planach dotyczących zakupionego Windows 7 w wersji Home Premium. Jakiś czas temu wystawiłem go na aukcji na Allegro i po prostu sprzedałem – zapłaciłem 499zł i otrzymałem dodatkowo gratis mysz bezprzewodową, zaś na aukcji sam tylko system poszedł za ponad 700zł! Teraz żałuję, że w wakacje nie zamówiłem 2 albo i nawet 3 zestawów… jak widać, można było na tym nieco zarobić. Finalizacja jednak nie doszła do skutku z powodu wspomnianych wcześniej problemów. Informowałem klienta na bieżąco co i jak, lecz gdy i w poniedziałek nie dostałem informacji z sieci Vobis, zaproponowałem mu zwrot kosztów, na co zresztą przystał.
System ostatecznie jednak otrzymałem, w międzyczasie zdecydowałem natomiast, że nie będę go wystawiał ponownie na aukcji, że w ogóle nie będę go sprzedawał tylko zostawię sobie. Po południu pojawił się kurier UPS’a z niewielką paczką, jej zawartość jednak nieźle mnie zdziwiła – oprócz zafoliowanego Seven’a otrzymałem dodatkowo 2 smycze: jedna czarna, z logo systemu, a druga zielona z nazwą portalu Dobreprogramy.pl. Kolejnym dodatkiem jest czarna koszulka z logo najnowszego Windowsa, która dziwnym trafem pasuje na mnie idealnie (ciekawe skąd wiedzieli jaką wysłać… czyżby kolejny spisek?), oraz list z sieci Vobis dziękujący za zaufanie, cierpliwość i takie tam.
Wiecie pewnie, że pudełko z systemem jest zielone, po jego wyjęciu mamy jednak przezabawny widok, ponieważ reszta jest pomarańczowa… nieco dziwnie to wygląda :) Oprócz 2 płytek DVD z samym oprogramowaniem, w pudełku znalazłem jeszcze krótki samouczek oraz oczywiście certyfikat autentyczności no i klucz licencyjny. Dziwi mnie to, że podczas zamawiania systemu musiałem wybrać wersję bitową, skoro i tak przysłali obie i do obu z nich klucz ten bezproblemowo pasuje… No ale mniejsza z tym, postanowiłem nie czekać na nic więcej i zainstalować system na „świeżo oczyszczonym” dysku po ostatniej awarii. Na system i wszelkie programy postanowiłem poświęcić 40 GB, co okazało się jednak wartością nieco za dużą – wersja x64, którą wybrałem, i wszystko co mi potrzebne zajmuje bowiem nieco ponad 11 GB… i to był pierwszy szok, bo w w wypadku Visty nawet 50 GB nie było wcale przesadną wielkością.
Między bajki można włożyć informacje o tym, że w wypadku Windows 7 nie musimy zawracać sobie głowy sterownikami. Co prawda sytuacja wygląda jeszcze lepiej niż w wypadku poprzednich okienek, bo jeszcze przy instalacji system za pośrednictwem karty WIFI w laptopie wykrył moją sieć bezprzewodową, a i na Windows Update nieco tego było, ale większość sprzętu musiałem zainstalować sam. Mid podczas opisywania swojej przesiadki na nowy system na niemal identycznym laptopie wspomniał o problemach z czytnikiem linii papilarnych… czegoś takiego bym nie zniósł, bo jestem od niego uzależniony. Wybadałem więc sprawę i stwierdzam że… nie ma żadnych problemów – albo program Digital Persona pobierze sobie odpowiednią aktualizację zawierającą sterowniki, albo też wystarczy udać się na oficjalną stronę wsparcia HP, wybrać odpowiedni model i je pobrać…
W sumie nie mam obecnie żadnych problemów z jakimkolwiek sprzętem czy oprogramowaniem, co jest nad wyraz miłym zaskoczeniem w porównaniu do tego, co miało miejsce podczas testu wersji RC. Jedyne, czego na początku nie mogłem uruchomić to Alcohol 52% do tworzenia napędów wirtualnych. Wystarczyło jednak pobrać najnowszą wersję ze strony producenta no i wszystko śmiga aż miło. W kwestii wydajności nie mogę zbyt wiele powiedzieć, ponieważ nie używałem systemu tak długo jak Visty. Jednego jestem pewien – całość nieco szybciej, tzn. zauważalnie szybciej startuje i zamyka się. Nie przyglądałem się jeszcze pamięci obserwacyjnej, ponieważ nie brakuje mi jej i raczej nie dbam o to, ile jest wolnej w danych chwili.
Podsumowując, pomimo fatalnego wstępu zagwarantowanego ze strony firmy Microsoft, uważam ich najnowszy system za jak najbardziej udany. Wszelkie bajery postaram się opisać za jakiś czas, ponieważ nieco tego jest, zmiany w obsłudze niektórych rzeczy są iście rewolucyjne i warto poświęcić im nieco dłuższą chwilę no i oddzielne wpisy. Czy warto było wydać te 499zł podczas przedsprzedaży? Uważam, że tak. Osoby, które nie skorzystały w lipcu i teraz żałują niech robią to dalej – obecnie musicie wydać około 750zł, zaś darmowej myszki i innych akcesoriów nikt Wam raczej nie zapewni ;)
Podobne wpisy:



@lukasamd: cytuję „co miało miejsce podczas testu wersji RS” – jak rozumiem miałeś wersję RapidShare? ;) Pewnie RC miałeś na myśli. RC od Release Candidate. Popraw proszę jeśli mam rację:)
No tak, chodziło mi dokładnie o RC, a nie żadne RS :)
Dzięki za info.
[...] więc na “fantastyczny” pomysł – sprzedam Windows 7, który jakiś czas temu zapanował nad moim komputerem. Zysk ze sprzedaży pozwoliłby mi na kupienie obiektywu no i robienie zdjęć jakie chcę. [...]