WordPress śmieciarz…

System blogowy jakim jest WordPress naprawdę czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji… to właśnie przez ten najpopularniejszy w blogosferze wynalazek wynikła niemalże kłótnia pomiędzy mną a hostingodawcą, ponieważ działa on naprawdę wolno. W pewien sposób sprawę poprawa zastosowanie odpowiedniego mechanizmu cache dla Wodpreessa, ale nie zawsze skutki są takie, jakie chcielibyśmy aby były. Oczywiście od dłuższego czasu byłem jednak pewien czegoś innego: na tym po prostu nie może się skończyć i z pewnością WP niejednokrotnie mnie jeszcze zaskoczy.

Wczoraj przekonałem się, że do głównych cech tego silnika oprócz bardzo wysokiej wygody obsługi można zaliczyć… tworzenie niesamowitego bałaganu w naszej bazie danych. Jak myślicie, ile wpisów ma mój blog? Z kokpitu, czyli panelu zarządzającego dowiaduję się, że ten aktualnie pisany jest 132. Ile rekordów od wpisów znajdowało się w bazie? Tyle samo? O nie, tak dobrze być nie mogło moi mili. WordPress był w stanie zrobić cud i wpisów zrobiło się grubo ponad 900! Skąd tak wielka liczba? To nic innego, jak zapisywane co jakiś czas szkice… mogę się chyba jednak zapytać i będzie to pytanie jak najbardziej sensowne – dlaczego do jasnej cholery, szkice te nie są usuwane gdy już opublikujemy wpis?! Odpowiedzi nie ma, jest za to pokaźna ilość zupełnie zbędnych danych w naszej bazie, a na dodatek wydłuża się czas poszukiwania tego wpisu, o który nam konkretnie chodzi gdy przeglądamy witrynę. No ale to oczywiście nie wszystko.

Wordpress śmieciarz Zaszokowany przejrzałem dokładnie cała bazę bloga no i jak można było przypuszczać, był szok za szokiem… Wszędzie walały się tabele od już dawno skasowanych wtyczek (np. od ankiet, od galerii, od google analytics) pełne różnych danych. Pół biedy, bo to nie jest jeszcze używane jak wpisy, ale tylko sobie leży. Jeszcze gorszy śmietnik znalazłem w tabeli od ustawień. Rekordów było ponad 800, a niemal każdy jest przy ładowaniu pobierany. Oczywiście i w tym wypadku pobierano masę zupełnie niepotrzebnych informacji wydłużając tylko czas generowania strony. Przy okazji dowiedziałem się, że ustawienia wtyczek są zapisywane jako pojedynczy (choć niekoniecznie, to zależy od konkretnego przypadku) zserializowany rekord. Nie wiem jak wy, ale ja uważam takie rozwiązanie za dosyć dziwne…

Co tu dużo mówić, nie lubię syfu, bałaganu, nieporządku i wszystkiego co można nazwać podobnymi określeniami. U mnie wszystko musi być „in Ordnung”: poselekcjonowane, na właściwym miejscu i łatwe do odszukania. Oczywiście nie dotyczy to tylko komputera i jego zawartości, ale również wszelkiego rodzaju dokumentów, książek, ubrań i czego tam jeszcze nie wymyślicie. Poświęcając raz w tygodniu kilka minut na usunięcie „problemów” związanych z umiejscowieniem niektórych rzeczy, przez całą jego resztę nie mam żadnego problemu z odnalezieniem się. Wydaje mi się, że to dosyć dobre podejście, a przynajmniej w moim wypadku sprawdza się od dłuższego czasu. Jak więc mam nazwać WordPressa? No śmieciarz, nic innego wymyślić w tej chwili nie potrafię…

Podobne wpisy:

  1. WordPress po raz kolejny w odstawkę?
  2. WordPress 3 Beta

4 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Marcin Łuniewski   |   18.12.2009 17:48
  2. LukasAMD   |   18.12.2009 17:54

    Dodatkowa wtyczka = kolejne śmieci.
    Wolę raz na jakiś czas sam to przeczyścić, albo zmodyfikować kokpit aby przy publikacji sam usuwał szkice ;)

  3. LukasAMD   |   12.01.2010 19:16

    Jest jeszcze jeden sposób, wyłączenie tego na stałe.
    Wystarczy edytować wp-config.php i dopisać:

    define(‘WP_POST_REVISIONS’, false);

  4. Lil_OG   |   23.03.2010 10:16

    No i zgadzam się z tobą, WordPress to gówno ;)

Dodaj komentarz