Test Windows 7 RC Escrow

Dzisiaj w sieci pojawił się najnowszy build Windowsa 7, oznaczony jako 7077. Trudno to nazwać przeciekiem, bowiem dziwne aby aż tyle wersji spotkał taki los. Bardziej prawdopodobne jest więc to, iż Microsoft celowo „przekazał” użytkownikom nową wersję aby rozbudzić większe zainteresowanie. Według doniesień wielu serwisów, tak naprawdę jest to już wersja RC Escrow a nie beta i w momencie jej oficjalnego wydania numeracja zostanie sztucznie podwyższona. Zdecydowałem się więc na sprawdzenie, jak wygląda najnowsze dzieło panów z Redmond.

Obraz płyty z systemem 32 bitowym zajmuje dosyć niewiele, bo tylko nieco ponad 2 GB. Ze zdobyciem legalnego keya nie ma problemu: możemy zarejestrować się jako tester i otrzymamy odpowiedni klucz od samej korporacji. Instalacja jest równie wygodna i przyjazna co w Windows Vista, w wypadku mojego laptopa trwała natomiast około 15 minut. Ilość zajmowanego miejsca to już dosyć zauważalna sprawa, bagatela, 16 GB. Z początku zastanawiałem się, co może tyle zajmować, ale szybko znalazłem rozwiązanie. Nie musiałem instalować prawie żadnych sterowników, system od razu znalazł większość urządzeń i sprzęt działał bezproblemowo. Jedynym wyjątkiem okazał się czytnik kart pamięci, ale wystarczyło podać mu sterowniki do Visty a i on zaczął działać.

Windows 7 Pierwsze co rzuca się w oczy to interfejs – miałem uczucie deja vu, niezbyt sympatyczne zresztą, bowiem od razu przypomniały mi się wymagania i działanie Visty. W kwestii wydajności jednak nie jest źle, jest nawet całkiem nieźle: system startuje i zamyka się podobnie do Windowsa XP. Ilość pożeranej pamięci oscyluje w granicach 450 – 600 MB, w zależności od tego, jakie efekty graficzne sobie włączymy. Niemniej jednak, nie zauważyłem ani jednej sytuacji, aby system „przumulał” jak miało to miejsce na Viście. Tutaj wszystko działa szybko i nie wznieca gniewu. Ciekawą opcją jest możliwość wyłączenia wybranych elementów systemu – jeżeli nie używamy Internet Explorera, Windows Media Player czy pakietu Media Center możemy spokojnie je wyłączyć zwalniając nieco zasobów.

Denerwujące okazały się dla mnie niektóre jakby wymuszone zmiany: nie znalazłem funkcji przywracającej klasyczne menu start, panel sterownia również występuje jedynie w nowej, dziwnie okrojonej odsłonie. Mam nadzieję, iż jest to zabieg zastosowany tylko w tym wydaniu marketingowym, w przeciwnym wypadku możliwości personalizacji systemu zostały poważnie nadwyrężone, co z pewnością utrudni opornym użytkownikom takim jak ja migrację na nowy system. Stabilność jest i zarazem jej nie ma. Niby wszystko działa jak powinno, ale dwa razy podczas godzinnego testu pokazało mi się okienko informujące, iż explorer.exe przestał odpowiadać…

Oczywiście zachowano sporo elementów z Visty, również te, które potrafią uprzyjemnić życie. Dodano także kilka dodatkowych bajerów, np. zmodyfikowane menu szybkiego uruchamiania (grupowanie), które stało się jeszcze wygodniejsze a nie straciło w ogóle na intuicyjności. Dla fanów gadżetów miłym dodatkiem będzie funkcja zmieniająca tapetę po określonym odstępie czasu. Niestety znalazły się tez wady – choć ze sterownikami problemów nie miałem, nie mogę tego samego powiedzieć o oprogramowaniu. Nie udało mi się zmusić do działania ani Comodo Internet Security, ani też klienta ftp FlashFXP. Mam jednak nadzieję, iż problemy te zostaną szybko poprawione przez MS lub producentów samego oprogramowania.

Podsumowując ten krótki opis z wrażeniami: Windows 7 zapowiada się nieźle. Problem w tym, że to co oferuje powinniśmy otrzymać w dniu premiery Visty, czyli ponad dwa lata temu a nie dopiero teraz. W efekcie pomyłki, jaką był poprzedni system, nowy nie przyciąga wyglądem i opcjami budzącymi złe wspomnienia. Niemniej jednak posiada potencjał, to czy zostanie wykorzystany nie zależy jednak od nas. Póki co, wracam do starego lecz ciągle przyjaznego Windows XP.

Podobne wpisy:

  1. Test ESET Smart Security 4
  2. Test Microsoft Notebook Mouse 3000
  3. Zapora systemowa i Windows Defender
  4. Zmiana Visty na Windows 7!
  5. Pożyczanie nośnika z Windows – legalne czy nie?

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz