Przychodzę do domu, włączam sobie telewizor. Co widzę? Oczywiście leci sobie jakiś serial, który niemiłosiernie się ciągnie, przełączam więc kanał przy użyciu najnowszego okrycia technicznego, czyli pilota. Niestety, nie trafiam zbyt dobrze, na drugim programie również leci serial. No to spróbujmy użyć „różdżki” raz jeszcze, może uda się wyczarować coś innego? No i znowu serial, tyle tylko, że fabularny, a nie miłosny tasiemiec. Jestem znudzony. Zaczynam zastanawiać się, czy może w telewizji jeszcze znaleźć cokolwiek użytecznego. Ostatnim, dramatycznym ruchem ręki przełączam więc kanał na Discovery, które zawsze uznawałem za coś o znacznie wyższym poziomie. Jest zmiana, leci program dotyczący starożytnego Rzymu, cywilizacji, która zawsze mnie interesowała! Po około dwóch minutach widzę informację: „Zapraszamy po reklamie”. Na usta ciśnie się dwuwyrazowy, wulgarny acz bardzo popularny i idealnie oddający mój nastrój zwrot. Telewizor i dekoder zostają wyłączone, „różdżka” niedbale ląduje na stole…

Znajomy scenariusz, nieprawdaż? To, co ostatnio dzieje się w większością stacji telewizyjnych naprawdę zasługuje na krytykę. Pierwsza sprawa, to ogromna ilość seriali, tasiemców, które ciągną się w nieskończoność, a które nie mają żadnego przekazu, ani również jakiejkolwiek ciekawej fabuły. Pół biedy, gdyby to wyglądało jak jeszcze te dziesięć lat temu, gdy większość „produkcji” tego typu pochodziła z Ameryki Południowej – można było przynajmniej pożartować z argentyńskich czy wenezuelskich reżyserów. Obecnie większość tego typu badziewia stanowią jednak polskie produkcje. Nie ma co, naprawdę polski rynek filmowy ma się czym pochwalić z ostatnich kilkudziesięciu lat: dobre filmy można policzyć na palcach jednej ręki, a potem tylko lawinowo komedie romantyczne, filmy o tańcu no i te seriale. Rzecz jasna, nie tylko nasi rodacy są odpowiedzialni za ten stan rzeczy – pełno jest również serialów amerykańskich, o chociażby „Skazany na serial„, czy też „Kryminalne Zagadki Seriali„. Wystarczy otworzyć gazetę i przejechać oczami po numeracji odcinków, aby złapać się za głowę:

  • Moda na serial: 4709
  • S jak Serial: 728
  • Serialowe Plebania: 1460
  • Złotoserialowi: 1090
  • Barwy serialu: 397
  • Na dobre i na serial: 398
  • Serial klanowy: 1849
  • Serialowe życie: 1423
  • Pierwszy serial: 1062
  • Na serialowej: 1247

Ludzie, czy to nie jest lekkie przegięcie? Podałem tylko jeden zagraniczny tytuł, a i tak większość typowanych ma już ponad 1000 odcinków! Gdyby policzyć ile czasu trwały wszystkie odcinki choćby jednego z nich, często wynik przekracza rok czy nawet dwa. Wiecie co jest w tym natomiast naprawdę najgłupsze? Fakt, że mogę serialu nie oglądać przez powiedzmy sobie 3 miesiące, potem zobaczyć 2 albo 3 odcinki i znów jestem w pełni na bieżąco! To się nazywa idealne dopasowywanie klienta do usługi. Jak dla mnie do zrozumienia są seriale, które KIEDYŚ SIĘ KOŃCZĄ. Przykłady? Ot chociażby emitowana niedawno, nie wiem po raz który, polska „Stawka większa niż życie„. Zagranicznym przykładem takiej produkcji jest z pewnością „Kompania Braci„. Szkoda tylko, że dotyczą one głównie tematyki wojennej – obecne społeczeństwo jest dosłownie puste, w głowie ludziom tylko taniec i królewny oraz królewicze z bajek, szkoda gadać.

Druga sprawa to reklamy. Dwa kanały emitujące chyba najlepsze filmy, czyli Polsat i TVN doskonale wykorzystują swoje pozycje liderów. Dochodzi do tego, że w momencie emisji np. Władcy Pierścieni, ponad godzinę tracimy na oglądanie reklam! Jeszcze jakiś czas temu było to tylko denerwujące, ale obecna skala zjawiska doprowadza widza do prawdziwej wściekłości. Co więcej, jest to istny paradoks – stacja daje więcej reklam -> odbiorcy są wkurzeni i jest ich mniej -> stacja traci pieniądze -> stacja musi zwiększyć ilość reklam, aby zrekompensować straty, zaś i same reklamy tracą wartość ze względu na mniejszą liczbę odbiorców -> odbiorcy są jeszcze bardziej zdenerwowani, rezygnują kolejni klienci… Spirala się nakręca i ktoś chyba nie zauważa tego problemu, albo po prostu nie chce zauważyć, lub nieco przesadził z inwestycjami i sięga, po wszystko czego może się jeszcze złapać. Żarty typu „oglądam sobie reklamy na polsacie a tu nagle film!” już nie bawią, ponieważ stają się rzeczywistością.

Co można zrobić w takim wypadku? Wyrazić bunt? W sumie da się, oczywiście strajkowanie czy pisanie petycji nic tu nie da, ponieważ żyjemy w gospodarce rynkowej i to firmy same decydują o rozkładzie ramówki. Możemy utrudnić im życie… nie oglądając telewizji wcale. Jedyne co jeszcze czasami oglądam to BBC Knowledge, ponieważ reklam jest tam (jeszcze) dosyć mało, a programy często naprawdę ciekawe. Poza tym włączam telewizor jedynie na fakty i wiadomości, aby dowiedzieć się, co się dzieje w kraju i za granicą, a zarazem móc porównać nieco inne podejścia do tych samych spraw. W innych kwestiach mamy do dyspozycji internet – wiadomości w internecie nie czytam, ponieważ wolę w tym wypadku tradycyjną formę przekazu. Oczywiście nie zrozumcie mnie w nieodpowiedni sposób, piractwo to najgorsze rozwiązanie jakie możemy wybrać. Z drugiej strony, czy telewizja internetowa nie jest jeszcze bardziej zawalona reklamami, które na dodatek są dostosowywane konkretnie pod nas, na podstawie wielu statystyk i monitoringu?

Brak podobnych wpisów.

2 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Lisu   |   02.03.2010 21:18

    „Skazanego na śmierć” oglądałem, „Kryminalne zagadki” oglądam od czasu do czasu. Trzeba jednak przyznać, że telewizją rządzą seriale. Ale czemu się dziwić? Większość osób w ciągu tygodnia włącza TV, żeby się odstresować, czy po prostu bezmyślnie popatrzeć, a serial trwa kilkanaście minut (po odjęciu reklam).
    W ogólno-tematycznej TV nie będą puszczać również co chwila dokumentów itd, po nie ukrywajmy, ile osób by je oglądało. Liczy się ilość widzów, nie jakość :)

  2. magnetic   |   04.03.2010 18:43

    Przyznam szczerze, że ostatnio nie oglądam telewizji prawie wcale. Po remoncie nie chciało mi się podłączać kabla od anteny i tak teraz leży niepodłączony – można powiedzieć ,że odzwyczaiłem. Jedynie kiedyś oglądałem „Kryminalne zagadki Miami/New Jork”, ale to wszystko.

Dodaj komentarz