Dzisiaj mamy 11. listopada, bodajże największe i najważniejsze święto w naszym kraju. Wszędzie różne wiece, pochody, rocznice i takie tam. Jeżeli spodziewacie się, że podobnie jak większość będę rozczulał się nad przeszłością, że będę chwalił poświęcenie tylu ludzi, oddane życie za niepodległość i straty naszego narodu grubo się mylicie. Nie jestem taki, nie mam zamiaru żyć przeszłością jak połowa polskich kibiców piłki nożnej, ani też wielbić tych, którzy oddali życie abym mógł pisać to w języku polskim, a nie przykładowo niemieckim czy też rosyjskim. Tytuł chyba idealni oddaje moje podejście – do grona patriotów zaliczyć mnie nie można.
Przede wszystkim, kiedy Polska utraciła wolność? Pierwszy rozbiór miał miejsce w 1772 roku, zaś po kolejnych 23 latach nasz kraj zniknął zupełnie z mapy świata. Powrót nastąpił dopiero w 1918 roku, po zakończeniu I Wojny Światowej. Wszędzie słyszymy wzniosłe słowa: ileż to było powstań, ile osób walczyło, aby moment ten przybliżyć jeszcze bardziej. Ciekawe tylko dlaczego niewiele osób zastanawia się, dlaczego w ogóle doszło do czegoś takiego? Wina leży nie we wrogo nastawionych do nas krajach, bo takich nie ma – każdy po prostu korzysta, jeżeli ma ku temu okazję – ale w naszym narodzie jako takim. Kto rozłożył Polskę na łopatki jeszcze przez rozbiorami? Szlachta? Prawie celny strzał…
Polska upadła po pojawieniu się w niej pierwszych oznak rządów demokratycznych, czy nawet rządów wielu władców. To właśnie możliwość wyboru zniszczyła nas od wewnątrz. Może powiem dziwnie, ale takie właśnie mam zdanie: jak dla mnie, demokracja nie nadaje się w wypadku krajów takich jak Polska. Historia pokazuje nam, że póki „miał nas kto trzymać za mordy” lub wisiał nad nami bat, w kraju działo się dobrze – rozwój, ekspansja, szacunek innych. Nie popieram więc całkowicie liberalnego podejścia do polityki, zarządzania państwem i gospodarki. Nie zgadzam się z ludźmi, który twierdzą, że np. w Rosji źle się dzieje – po prostu taka forma sprawowania władzy, z jaką się tam spotykamy, jest optymalnym wyborem, podobnie jak i u nas. Ludzie nie biorący aktywnego udziały w wyborach, czy też nie należący do żadnej partii nie są bynajmniej czarną masą, której nic nie interesuje – ich milcząca akceptacja to również głos. W wypadku problemów wszystko potrafi się jednak zmienić. Na pewnym forum przeczytałem kiedyś coś, co utkwiło mi w myślach: „daj ludziom chleba, wina i igrzysk, a będą zadowoleni”. W pełni zgadzam się z czymś takim – nie każdy powinien móc sięgać po władzę, nie każdy powinien ją sprawować. Grono które powinno mieć takie możliwości, musi być natomiast jak najbardziej ograniczone, ponieważ wtedy nie stykamy się z ciągłymi konfliktami interesów. Ich cele powinny być natomiast dokładnie określone i mające na celu polepszenie sytuacji życia reszty „obywateli”. Jeżeli będą oni spełniać swoje zadanie, „szara masa” również będzie zadowolona.
Kolejna sprawa, gdzie w ogóle mamy tą demokrację? Ostatnio zabroniono prezentowania symboli dotyczących Związku Sowieckiego. Mam w domu flagę ZSRR dołączoną do gry 9 Kompania. Łamię więc prawo! Co za bzdury… Dobra, zszedłem nieco z tematu. Czym w ogóle jest patriotyzm? Można to mniej-więcej sprecyzować, jako przywiązanie do własnej ojczyzny, godne jej reprezentowanie oraz gotowość do poświęcenia się w jej imieniu. Osobiście nie mogę zaliczyć się do takich osób: przy obecnej globalizacji uważam się raczej za kosmopolitę – jest mi całkowicie obojętne, jak nazywa się kraj w którym żyję i jaką prowadzi on politykę. Co więcej, w wypadku wojny nie miałbym zamiaru poświęcać się w imię mojej ojczyzny, ponieważ nie uważam ją za jakąkolwiek wartość wyższą. Zgodnie z tym co napisałem, łamię konstytucję, a dokładnie artykuł 85:
Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Dlaczego? Punkt ten, nie jest demokratyczny i przeczy konstytucji jako takiej! Spoglądając na dotychczasową historię mogę powiedzieć jedno: szarzy obywatele musieli to wypełniać, zaś osoby winne za złą sytuację czy też wybuch wojny, czyli nasz rząd, po prostu zbierały manatki i wyjeżdżały doskonale chronionymi kordonami. Gdzie tu równość? Gdzie ta wielbiona demokracja? Ja, jako obywatel mam dostać kulkę i np. pozostawić samym sobie rodzinę i dzieci, zaś ministrowie mają cieszyć się życiem, ponieważ „są ważniejsi”? Nie wydaje mi się. W wypadku jakiegokolwiek konfliktu sięgnąłbym po broń… gdyby ktoś próbował dostać się do mojego domu, lub też podnieść rękę na moich bliskich, ale nie zrobiłbym tego, w wypadku ogólnego ataku na kraj czy nasze ośrodku rządowe – po prostu mam ich gdzieś i nie mam zamiaru ginąć za „ich ideały”.
Oczywiście nie działam jak wandal czy barbarzyńca „promujący” na swój sposób Polskę i polskość – uważam za błąd np. upicie się i publiczne ogłaszanie swojej narodowości podczas pobytu za granicą, czy też łamanie prawa. Ujmijmy to tak: jestem obojętny. Mam swoją ojczyznę i naród całkowicie gdzieś, ale nie mam zamiaru z nim walczyć, czy też prezentować go w złym wydaniu obcokrajowcom. Jeszcze jakiś czas temu przy oglądaniu niektórych filmów w internecie czułem się dumny z tego, że jestem Polakiem – te poświęcenie podczas wojen, „polskie Termopile” i takie tam bzdety… Obecnie zupełnie mnie to nie rusza, bo i po co? A wracając do 11. listopada – dla mnie to nie święto, ale dzięki temu, że mam wolne, mogę napisać ten wpis. Wpis niestety jak zwykle totalnie chaotyczny, ale kategoria Przemyślenia najwyraźniej tak ma.
Podobne wpisy:

A ja mam kapelusz z czerwona gwiazda a w niej zloty mlot i sierp …
nie wszystko co bylo za komuny bylo zle, jak i nie wszystko co jest za demokracji jest dobre …
a w chinachi tak maja wiecej wolnosci obywatelskich niz w USA…
To z kibicam mnie zabolało, bo tak nie jest…. :/
@darkestkhan:
O wolności w wielbiącym wolnośc i demokrację USA może lepiej nie mówmy :D
@AyRon:
Nie mówię o wszystkich, ale niemal zawsze gdy mówi się o problemach polskiej piłki wspomina się tą cudowną przeszłość, zamiast w końcu wziąć się porządnie za naprawdę sytuacji obecnej.
„Polska upadła po pojawieniu się w niej pierwszych oznak rządów demokratycznych, czy nawet rządów wielu władców”
W całym tym artykule tylko z tym się zgadzam. Dopóki były rządy królów i ich silna władza Polska była potęgom. Jakiś pomyleniec wpadł na pomysł powstania sejmu i co się stało? Potop, rozbiory.
Przez jakiś czas władze przejął Józef Piłsudski jak naczelnik państwa, więc sprawował władze dosyć podobną do dyktatury. I właśnie wtedy był cud nad Wisłą zwycięskie wojny i ustalenie granic państwa.
Chciaż takie skupianie władzy w jednych rękach też jest nie bezpieczne. Dyktatura odnosi sukces tylko wtedy gdy ten co włada jest mądry i sprawiedliwy.
„Dyktatura dzieli się na dobrą i złą, demokracja zawsze jest głupia”
Zgadzam się, że za Piłsudskiego, który wszystkich trzymał w ryzach było dobrze. Problem w tym, że po jego śmierci znowu zrobił się śmietnik… nie było nikogo, kto potrafiłby przejąć władzę.
Ja nie potrafię się nie denerwować rozmawiając o tematach, na które nie mam wpływu. Czyli spokojnie zaliczają się do nich tematy o polityce, wspomnianej piłce nożnej itp.. Mówią, że człowiek im mniej wie tym lepiej śpi. Więc po co w ogóle szkolnictwo chce nauczać historii albo wosu skoro prawie nikt nie ma szans dojścia do władzy czy też jej zmienienie. Rozpisał bym się bardziej, ale zbyt wiele paragrafów bym nałamał.
Dlatego Lukasamd trzeba z powrotem w naszym kraju wprowadzić socjalizm, a później pomyśli się o wprowadzeniu ustroju komunistycznego. Demokracja to najgłupszy ustrój z możliwych (anarchia to moim zdaniem, nie ustrój), w demokracji liczy się tylko ten, kto ma kasę. Nie masz kasy? Jesteś nikim, traktują cię jak powietrze.
Mówi się, że za komuny to było źle. Stalin kazał to, kazał tamto. A teraz czy nie jest podobnie, tylko że pod innym ubraniem? USA każą wybudować tarczę w Redzikowie, potem powiedzieli, „że już nie trzeba”. I jak tu żyć? Mówię: głosujcie na partie komunistyczne, a jak nie, to na lewicowe. Będzie na pewno lepiej niż jest teraz.
A co do mojej osoby: Znasz mnie, jestem jedyną osobą, która nie wyśmiewała się z ciebie na pewnym forum. Pozdrawiam.
@Plati:
Znam i cieszę się, że są osoby z poglądami innymi, niż większość społeczeństwa ;)
Teraz jest bardzo podobnie jak za „komuny”, tyle tylko, że nie ma żadnego porządku. Za rządów Stalina w ZSRR wszystko było przynajmniej na swoim miejscu o określonej godzinie itp. Później wszystko zaczęło się sypać. Nie chcę powrotu czystek, nie chcę wracać do przymusowej pracy, ale z chęcią zobaczyłbym ponownie charyzmatycznego wodza, który podejmowałby zdecydowane i pewne kroki a nie wiecznie tracił czas na ustalanie zmian „bo komuś się coś w tym nie spodobało”.
Demokracja jest ślepa i głucha, bowiem prawo ma KAŻDY. Równo nie oznacza jednak sprawiedliwie – do władzy dochodzą jak piszesz osoby bogate, a często również skrajni idioci, którzy służą dla marionetki dla kogoś innego. Jej ideały są piękne, ale moim zdaniem trudniejsze do zrealizowania aniżeli hasła głoszone przez komunistów. Utopii nie zrobimy, ale możemy rządzić się… stop, wróć… ale rządzić może nami ktoś kompetentny, ktoś kto będzie widział więcej, niż tylko własny portfel.
może wróć do gimnazjum i poucz się historii, widać, żeś nie do końca ogarnął np ZSRR i o co chodzi w byciu obywatelem
To może zamiast pisać coś takiego przedstawisz w konkretny sposób gdzie widzisz błąd?
No i podać prawdziwy email też trudno… ahh ta złudna anonimowość :)