Dzisiaj na blogu coś nietypowego – opis a zarazem recenzja telefonu komórkowego. Już od dłuższego czasu miałem zamiar napisać coś takiego, ale najpierw nie było okazji, a później po prostu nie było na to czasu. Od kilkunastu dni użytkuję Nokię E52, zdobytą połączeniem świąt oraz wygasającą umową z Plusa, no i mam zamiar porównać ją nieco z modelami użytkowanymi przeze mnie wcześniej – E66, N73 oraz używanym zaledwie przez tydzień HTC M3100. Każde z tych urządzeń prezentuje właściwie odmienny segment cenowy i jakościowy, ale w wielu kwestiach są one porównywalne no i zamierzam to wykorzystać. No to jedziemy…
W jak zwykle kartonowym pudełku oprócz telefonu o klasycznej konstrukcji (już naprawdę dosyć mam sliderów) znajdziemy: ładowarkę typu AC-10E, której używać zbyt często nie musimy, ale o tym jeszcze później, kabelek USB do łączenia z komputerem, stereofoniczne słuchawki z wbudowaną anteną do radia, adapter umożliwiający ładowanie telefonu innymi zasilaczami niż dedykowany, instrukcję do zakładania konta pocztowego oraz standardową instrukcję obsługi. W sumie wszystko ale… gdzie jest karta pamięci? Jest domyślnie włożona do telefonu, zaś jej pojemność to 1 GB – nieco mało, ale jak na moje aktualne potrzeby wystarczająco (gdyby się zwiększyły nie ma problemu, E52 obsługuje karty pamięci do 16 GB włącznie). Mimo wszystko w zestawie zabrakło jednej rzeczy, a mianowicie pokrowca. Moim zdaniem, w wypadku telefonu tej klasy coś takiego powinno być w standardzie – w wypadku starszej E66 pokrowiec jest dodawany do telefonu, a tutaj go nie ma… no nieco kiepsko to wygląda. Na upartego można jeszcze powiedzieć, że warto aby producent dorzucił płytę z oprogramowaniem Nokia PC Suite. No ale model ten jest nastawiony głównie na użytek internetowy, więc pewnie wyszli z założenia, że ściągnąć tą aplikację możemy sobie sami.
Czas popatrzeć na sam telefon, bo akcesoria zbyt interesujące nie są. Jest on zrobiony z srebrnego plastiku stwarzającego wrażenie metalu, całość dosyć cienka, standardowo szeroka lecz dosyć długa. Telefon sprawia wrażenie solidnego i ciężkiego, lecz gdy weźmiemy go do ręki, przekonamy się, że jest nad wyraz lekki. Z przodu ponad połowę miejsca zajmuje wyświetlacz 2,4” o rozdzielczości 240x320px i obsługujący 16 milionów kolorów, druga to oczywiście wszystkie przyciski oraz joystick. Joy nie jest oczywiście obrotowy tylko złożony z 4 przycisków. Znalazło się miejsce na 5 przycisków funkcyjnych, że tak to nazwę – w górnej części do kalendarza oraz skrzynki email, zaś w dolnej do bluetooth (wraz z klawiszem *), przeglądarki internetowej (0) oraz wyciszania (#). Przyciski obok joy’a są nieco małe i trzeba się do nich przyzwyczaić. Po prawej stronie mamy standardowo spust migawki aparatu, regulację głośności i przycisk… którego przeznaczenia jeszcze nie rozgryzłem. Po lewej stronie u dołu jedynie gniazdo do ładowania i podłączania USB. W górnej części znajduje się przycisk od włączania oraz pełne gniazdo mini-jack – przyznam szczerze, że na początku wydało mi się to dziwną jego lokalizacją, ale rozwiązanie to spisuje się bardzo dobrze. U dołu nie znajdziemy już nic, poza miejscem na zaczepienie paska na rękę. Z drugiej strony bardzo łatwo zdejmowalna klapka oraz aparat 3,2 MPix.
Telefon pracuje pod systemem Symbian 9.3 Series 60 3rd Edition bardzo szybko. Odpowiada za to procesor ARM11 o częstotliwości aż 600 MHz (dla porównania – Nokia N73 – 220 MHz, Nokia E66 – 366 MHz, HTC M3100 – 400 MHz) oraz pamięć RAM o wielkości 128 MB. Wszelkie operacje są wykonywane bardzo szybko, zaś całe menu, choć wyposażone w efekty łagodnych przejść i delikatnego przewijania, chodzi naprawdę błyskawicznie. Podczas zwykłego działania, do naszej dyspozycji pozostaje około 45 MB wolnej pamięci, co naprawdę dosyć trudno wykorzystać. Poza tym, nie występuje to niemiła przypadłość, na którą natknąłem się podczas użytkowania Windows Mobile w HTC, a mianowicie wycieki pamięci – możemy uruchamiać programy, a po ich wyłączeniu pamięć zostanie zwolniona w odpowiednim stopniu. W efekcie tego nie musimy co kilka dni przymusowo rebootować telefonu aby odzyskał on żwawość działania. Wbrew niektórym opiniom znalezionym w internecie, telefon nie zawiesza się i nie ma problemu z różnymi aplikacjami – model który posiadam jest najwyraźniej z nieco nowszej serii, w której wyeliminowano już występujące poprzednio usterki. Nie możemy z pewnością narzekać na oprogramowanie zainstalowane domyślnie przez producenta, oto przykłady:
- Nokia Maps – telefon jest wyposażony w moduł GPS, a ten program pozwala na przeglądanie map, wyznaczanie trasy do przejazdu czy lokalizowanie poszczególnych punktów.
- Adobe Reader LE – chyba nie muszę nikomu mówić, że jest to aplikacja do otwierania plików pdf?
- Quickoffice – coś a’la, Word, Excel oraz Power Point w telefonie. Cały pakiet jest na licencji w przeciwieństwie do wersji trial jaką oferowała E66.
- Nokia N-Gage – cała platforma do obsługi gier na telefony, również tych wymagających akceleracji grafiki trójwymiarowej. Dodatkowo wrzucone 2 pełne wersje.
- Facebook, Youtube, Twitter – aplikacja pozwalające na jeszcze szybszy dostęp do wymienionych serwisów społecznościowych. Wszystkie zostały usunięte jeszcze pierwszego dnia.
- Advanced Communication Manager – programik właśnie dla mnie. Umożliwia on bowiem blokowanie połączeń lub smsów od wybranych numerów czy też całych grup. Doskonały sposób na spam i natrętów!
- Słownik – obecnie już chyba standard w tych telefonach, po prostu słownik polsko-costam gdzie costam = zainstalowane przez nas bezpłatne pakiety pobrane ze strony producenta.
- Przeglądarka internetowa – żadna tam Opera tylko produkt spod ręki Nokii. Obsługuje ona nie tylko dosyć zaawansowane kody javascript, ale również flasha. Zastanawiam się obecnie nad całkowitym zrezygnowaniem z mobilnych rozwiązań Opery właśnie na rzecz tej wbudowanej, ale bardzo funkcjonalnej przeglądarki.
Nie zabrakło oczywiście całej maści standardowego oprogramowania: kalendarz, organizer, notatki, konwerter, obsługa zip, obsługa drukarek, obsługa sieci VPN, sieci typu intranet, odtwarzacz muzyczny, radio z rds i wiele wiele innych. Ciekawymi gadżetami są programy do płynnej regulacji czcionki na wyświetlaczu oraz inny, umożliwiający łatwe przesyłanie plików oraz prezentacji na komputery w domu za pomocą sieci bezprzewodowej. Telefon umożliwia oczywiście przesyłanie danych zarówno w UMTS jak i HSDPA, więc możemy na nim korzystać z dobrodziejstw najszybszego dostępnego obecnie systemu radiowego tego typu, o ile oczywiście operator pozwala na to w danej lokalizacji. Obsługa 3G to oczywiście nie wszystko – dla mnie najważniejszą cechą jest bowiem obsługa sieci WiFi. Zasięg jest większy niż w wypadku E66 a nawet HTC, zaś same sieci wyszukiwane i łączone znacznie szybciej! Jest oczywiście wspomniane wcześniej bluetooth, ale nie ma podczerwieni. Trudno się dziwić, że z tego zrezygnowano – kto właściwie jeszcze z tego korzysta?
Jak wspomniałem już wcześniej, E52 jest wyposażony w pełne złącze jack. Pozwala to na podłączanie dowolnych słuchawek, choć te z zestawu są nieprzeciętnej jakości i oferują naprawdę dobry dźwięk. Telefon z całą pewnością nie spisuje się jako zamiennik głośnika, jak ma to miejsce w wypadku serii N lub też sporej ilości Sony Ericssonów – dźwięk jest co prawda lepszy niż w E66 oraz HTC, lecz zarazem znacznie gorszy niż w N73. Przy wysokiej głośności pojawia się niezbyt miłe charczenie. Podobnie wygląda sprawa z aparatem – napis na obudowie 3,2 MPix prezentuje się okazale, lecz nie możemy spodziewać się po nim niczego szczególnego, brakuje nawet autofocusa. Zdjęcia są słabej jakości, w wypadku trybu makro nadają się tylko jeżeli naprawdę musimy wykonać jakieś zdjęcie. Krótko mówiąc: aparat jest i tyle można o nim powiedzieć. Seria E nigdy nie była dobra w tym segmencie ze względu na swoje przeznaczenia i sytuacja raczej szybko nie ulegnie zmianie.
Co tu jeszcze można powiedzieć o tym kombajnie… Bateria to jeden z jego wyznaczników – ogniowo 1500 mAh pozwala na naprawdę długie działanie, a na dodatek telefon wyposażono w kilka opcji pozwalających na dodatkowe ograniczenie zużycia energii. Efekty? Przy korzystaniu z domowej sieci Wifi wytrzymuje on od 8 do 14 dni. Wynik krótko mówiąc rewelacyjny – nareszcie mogę pożegnać się z ładowarką, którą w wypadku E66 należało praktycznie nosić non-stop przy sobie jeżeli chciałem poprzeglądać nieco internet. Całość jest dobrze spasowana i chyba nie będę miał z niczym problemów, a przynajmniej na razie się na nie nie zanosi. Nie zamierzam usuwać oprogramowania dorzuconego od Plusa ani łamać Symbiana, no bo po co tracić gwarancję na coś takiego? Jeżeli chcecie kupić telefon raczej pod potrzeby biznesowe i macie do wydania kilka setek, mogę go z czystym sumieniem polecić.
Podobne wpisy:





Płyty z Nokia PC Suite nie dołączyli, bo instalka jest fabrycznie nagrana na karcie pamięci. Choć ja też zauważyłem to dopiero po ściągnięciu programu z internetu ;)
Natomiast przycisk pomiędzy dwoma do regulacji głośności służy chyba tylko do wywołania funkcji sterowania głosem (po przytrzymaniu). Swoją drogą, w polskiej wersji językowej funkcja ta jest makabrycznie niedopracowana. Na szczęście ja z tego nigdy nie korzystam ;)
Faktycznie PC Suite było na karcie, nie zwróciłem nawet na to uwagi :)
A z przyciskiem dobrze że mi powiedziałeś – na E66 też to było no i również tragicznie zrobione, więc teraz na pewno korzystać z wynalazku nie będę :)