Kryzys – awaria dysku…

Wczoraj wpadłem na pomysł, który przez pewien wypadek skończył się niestety tragicznie. Postanowiłem zmniejszyć rozmiar partycji systemowej, a dostępną przestrzeń przeznaczyć na partycję ze wszystkimi danymi. Operacja dosyć prosta, którą przeprowadzałem już kilka razy, zawsze z w pełni pomyślnymi efektami. Niestety, tym razem było inaczej – los sprzeniewierzył się przeciwko mnie, zaś ogólnoświatowy ruch spiskujący na niekorzyść mojej osoby postanowił wyciągnąć działa i wypowiedzieć mi otwartą wojnę… cios okazał się precyzyjny i niestety skuteczny…

Do przeprowadzenia tej operacji wykorzystałem standardowe i darmowe narzędzie do partycjonowania – program GParted umieszczony na bootującej się płycie z niewielką dystrybucją linuxa. Zmniejszenie partycji systemowej przebiegło gładko i bezproblemowo, potem przyszedł czas na „dopięcie” dodatkowych danych do partycji z danymi. W związku z przeprowadzaną niedawno defragmentacją, program musiał przestawić nieco danych i czas miał wynieść około 60 minut. W połowie tego czas stała się rzecz dziwna i niewytłumaczalna – laptop się zresetował… Nie uszkodziło to co prawda dysku, lecz mogło spowodować naruszenie lub zniszczenie struktury plików i katalogów na feralnym dysku.

Po ponownym uruchomieniu moje przypuszczenia potwierdziły się – partycja na której trzymałem wszystkie ważne rzeczy po prostu była niezdatna do użytku… W ruch poszły więc wszelkie narzędzia chirurgiczne, które umożliwiają odzyskiwanie danych oraz naprawdę takich partycji – spośród około 80 tysięcy wykrytych plików, tylko kilkanaście należało do grona tych najważniejszych, choć dobre i tyle. Wszelkie inne narzędzia niestety zawiodły, zarówno znane Acronisy czy Paragony cechujące się automatyzacją, jak i mało znane programy działające z poziomu konsoli, a pozwalające na konfigurację najróżniejszych rzeczy. Nie pomogło nic…

Na szczęście gdzieś w czeluściach szafki ze sprzętem odnalazłem stary dysk sprzed ostatniej wymiany – zawierał niektóre dane! Co prawda utraciłem sporo i jest to odczuwalne, ale sporo udało mi się również odzyskać, więc grupa spiskowa nie może być z siebie do końca zadowolona. Postanowiłem na dodatek, że w najbliższym czasie zainwestuję i kupię zewnętrzny dysk twardy do robienia backupów najważniejszych danych – awaria, podobnie jak śmierć nie wybiera, trzeba więc odpowiednio przygotować się na wypadek jej odwiedzin…

Podobne wpisy:

  1. Wyciszanie dysku twardego
  2. Awaria chłodzenia w laptopie dv5
  3. Awaria w Prohost = spisek?

5 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Lisu   |   28.10.2009 22:10

    No nieźle. Dlatego ja nie robię takich „przeróbek” bez kopii zapasowej. Też miałem kiedyś podobnie, więc znam ten ból :D

  2. Midv   |   29.10.2009 10:26

    A widzisz, widzisz… czasami mania na punkcie paru giga na nieodpowiedniej partycji potrafi się zemścić :P Lepiej było zostawić i nie ruszać, parę giga syfu tu czy tam jeszcze nikogo nie zabiło :)

  3. Ramzes   |   30.10.2009 22:10

    Niestety, ale najemnicy wykorzystali twój słaby punkt czyli manie na punkcie optymalizacji.

  4. LukasAMD   |   31.10.2009 10:08

    Przecież ja nic nie optymalizowałem – musiałbym chyba zwiększyć prędkość obrotową do miliarda obrotów na minutę :D
    Niemniej jednak fakt, wykorzystali najlepszy moment, aby mi dokopać. Ale „spoko spoko”, ja się jeszcze zemszczę na nich xD

  5. [...] ostatniej niemiłej niespodziance napotkanej podczas dzielenia partycji straciłem wiele danych. Obiecałem więc sobie, że [...]

Dodaj komentarz