<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>LukasAMD devBlog &#187; Przemyślenia</title>
	<atom:link href="http://lukasamd.pl/kategoria/przemyslenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://lukasamd.pl</link>
	<description>Programowanie, webmasterka, oprogramowanie... słowem: Quo vadis, domine?</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Sep 2010 15:12:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1-alpha</generator>
		<item>
		<title>Polska i fanatyzm religijny &#8211; państwo krzyża?</title>
		<link>http://lukasamd.pl/polska-i-fanatyzm-religijny-panstwo-krzyza/</link>
		<comments>http://lukasamd.pl/polska-i-fanatyzm-religijny-panstwo-krzyza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 14:55:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>LukasAMD</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukasamd.pl/?p=1328</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiaj postanowiłem oglądać w telewizji uroczystość przeniesienia krzyża spod Pałacu Prezydenckiego w Warszawie do Kościowa św. Anny. To co zobaczyłem, przerosło zupełnie moje oczekiwania &#8211; istny kabaret, pośmiewisko o którym na pewno dowie się spora liczba osób na całym świecie. Przed pałacem tłumy ludzi, którzy zachowywali się jak całkowici [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiaj postanowiłem oglądać w telewizji uroczystość przeniesienia krzyża spod Pałacu Prezydenckiego w Warszawie do Kościowa św. Anny. To co zobaczyłem, przerosło zupełnie moje oczekiwania &#8211; istny kabaret, pośmiewisko o którym na pewno dowie się spora liczba osób na całym świecie. Przed pałacem tłumy ludzi, którzy zachowywali się jak całkowici fanatycy, jak ludzie średniowiecza, momentami jak&#8230; zwierzęta. Ci sami ludzie śmią nazywać siebie katolikami, śmią zupełnie ignorować fakt, że przenieść krzyż przyszli duchowni, oraz harcerze, którzy go tam umieścili. Co tu tak naprawdę staje się ważne? Symbol jest tylko symbolem i doskonale spełniać swoje zadanie może nawet wtedy, gdy jest umieszczony w innym, znacznie odpowiedniejszym dla niego miejscu. Hołota której popisy mogliśmy dzisiaj oglądać najwyraźniej chce tu czegoś tylko dla siebie. W ogóle czy wyzywanie policji, straży miejskiej, porównywanie władz do sowietów i całej tej sytuacji do Katynia jest w ogóle godne osoby nazywającej siebie katolikiem? Bzury!</p>
<p>Płacz, lament, krzyki. No i o co to wszystko? Przecież żyjemy teoretycznie w nowoczesnym państwie europejskim. Państwie, które powinno być świeckie, jeżeli chce nadążyć na innymi. Nikt nikomu u nas wiary nie broni, jesteśmy przecież tolerancyjni (przynajmniej młodzi, bo starsze pokolenie to często całkowita ciemnota uważająca inne wyznanie za wręcz kult szatana czy jakichś demonów, oczywiście pomijam też fanatyków pewnego radia), ale Pałac Prezydencki to nie jest miejsce kultu i nie powinno tam być symbolu żadnej religii. Zobaczmy co jakiś czas temu miało miejsce we Włoszech &#8211; oskarżenie władz szkoły do trybunału europejskiego za to, że w sali na ścianie znajdował się niewielki krzyż katolicki. Sąd przyznał rację, że jest to niewłaściwe umiejscowienie. I brawo, popieram coś takiego i czekam, aż w Polsce znajdzie się ktoś na tyle odważny, ażeby zmienić mentalność ludzi: niech religię zostawią dla siebie, a społecznie działały w sposób świecki. W przeciwnym wypadku ciągle będziemy krążyć w ciemnych wiekach, zacofani, w niczym nie podobni do cywilizowanych społeczeństw, w których religia nie ma prawa głosu. Co zaś się tyczy dzisiejszych protestantów, moim zdaniem władza powinna użyć siły, bo takie &#8222;przepychanki&#8221; przed tak ważnym miejscem to skandal. Armatki wodne, gumowa amunicja, gaz łzawiący i ostre kary. A niech się drą, że ZOMO wróciło, skoro są aż tak głupi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukasamd.pl/polska-i-fanatyzm-religijny-panstwo-krzyza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Dzień awarii&#8221;, na dobry początek sierpnia?</title>
		<link>http://lukasamd.pl/dzien-awarii-na-dobry-poczatek-sierpnia/</link>
		<comments>http://lukasamd.pl/dzien-awarii-na-dobry-poczatek-sierpnia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 11:43:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>LukasAMD</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukasamd.pl/?p=1327</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajszy dzień rozpoczął się dosyć normalnie &#8211; wszystko niby ok, nic nie zapowiadało natomiast zbliżających się awarii. Nieco po ósmej rano przestał odpowiadać mój blog, cały serwis JACenter, w ogóle całe moje konto w firmie Prohost. Sprawdziłem no i odpowiedzi nie było również na 2 innych serwerach tej firmy które znam. Po około trzydziestu minutach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczorajszy dzień rozpoczął się dosyć normalnie &#8211; wszystko niby ok, nic nie zapowiadało natomiast zbliżających się awarii. Nieco po ósmej rano przestał odpowiadać mój blog, cały serwis JACenter, w ogóle całe moje konto w firmie Prohost. Sprawdziłem no i odpowiedzi nie było również na 2 innych serwerach tej firmy które znam. Po około trzydziestu minutach otrzymałem od hostingodawcy informację, że z powodu awarii wystąpiła przerwa w dostawie zasilania. Wszystko zostało jednak przywrócone do porządku, żadne dane nie zostały oczywiście utracone. No dobra, da się przeboleć. Dalej było jednak gorzej &#8211; pomimo ostatnich zapowiedzi, kilka dni temu znowu zainstalowałem Linuxa w postaci dystrybucji Mint x64 (Miętowy Remix). Nagle potrzebne stało się jednak miejsce na dysku, więc musiałem partycje tego systemu usunąć i przywrócić bootowanie z poziomu Windowsa. Ubuntu Live CD, gparted no i po chwili zamiast partycji dla Linuxa pojawiła się nowa pod NTFS. Reboot, przy pomocy płyty Windows 7 naprawiłem bootowanie oraz MBR (bootrec.exe z parametrami /fixboot oraz /fixmbr) no i uruchomiłem ponownie.</p>
<p>Niestety, zamiast zobaczyć ekran ładowania systemu, komputer cały czas się resetował. Nie będę rozpisywał się jak wyglądały liczne próby zdiagnozowania problemu &#8211; po prostu nic a nic nie dało rady cokolwiek z tym zrobić, wyglądało na to, że coś jest nie tak z partycją systemową. Musiałem więc wykonać formatowanie no i pełne instalowanie wszystkiego, na co straciłem sporo czasu. Przy okazji postanowiłem, że zrobię pełny format i usunę wszystkie partycje. Kopiowanie nielicznych danych z innej partycji na pendrive&#8217;a z poziomu Ubuntu Live trwało koszmarnie długo, nie mam pojęcia z jakiego powodu. W trakcie kopiowania danych postanowiłem sprawdzić pocztę. Podałem klucz WPA, no i&#8230; dowiedziałem się, że połączenie z siecią lokalną działa, ale z internetem już nie bardzo. Sprawdziłem przez telefon &#8211; to samo. Zresetowałem router, nadal nie działa, stoi w statusie negocjowania połączenia ADSL&#8230; Zadzwoniłem do TP, dowiedziałem się, że wystąpiła awaria na całym węźle i choć technicy już nad tym pracują, dostępu do internetu mogę spodziewać się w najlepszym wypadku późnym wieczorem. Założyłem więc, że tego dnia niebo na pewno spadnie mi na głowę i spokojnie, bez jakiegokolwiek pośpiechu, rozpocząłem instalowanie systemu i oprogramowania&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukasamd.pl/dzien-awarii-na-dobry-poczatek-sierpnia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>No i po egzaminie zawodowym</title>
		<link>http://lukasamd.pl/no-i-po-egzaminie-zawodowym/</link>
		<comments>http://lukasamd.pl/no-i-po-egzaminie-zawodowym/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 19:17:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>LukasAMD</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukasamd.pl/?p=1277</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Już za cztery lata: jestem technik teleinformatyk&#8221; - taki właśnie opis pojawił się pod moim numerem gadu-padu kaaaawał czasu temu, bo właśnie cztery lata wstecz, gdy udało się dostać do szkoły średniej będącej na celowniku jeszcze w czasie nauki w gimnazjum. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że nawet nie wiem kiedy to minęło&#8230; przyznam również, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>&#8222;Już za cztery lata: jestem technik teleinformatyk&#8221; </em>- taki właśnie opis pojawił się pod moim numerem gadu-padu kaaaawał czasu temu, bo właśnie cztery lata wstecz, gdy udało się dostać do szkoły średniej będącej na celowniku jeszcze w czasie nauki w gimnazjum. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że nawet nie wiem kiedy to minęło&#8230; przyznam również, że szkołę średnią zapamiętam chyba jako najlepszy i najzabawniejszy okres związany z moją edukacją. Z jednej strony ludzie nadal wpadają na bardzo głupie pomysły, z drugiej jednak stają się dorośli, przez co pomysły te mają odpowiedni poziom, żarty mogą więc być zabawne nie tylko dla nas, uczniów, ale i dla nauczycieli. Cztery lata temu nie myślałem w ogóle o egzaminie zawodowym. Kto by sobie tym w ogóle zaprzątał głowę w pierwszej klasie, nieprawdaż? No ale czas zleciał, nie wiadomo nawet kiedy, przyszła matura, a w końcu i egzamin zawodowy, z którym zmagałem się w poniedziałek na etapie pisemnym i dzisiaj na etapie praktycznym. <span id="more-1277"></span></p>
<p>Ciężko byłoby powiedzieć, że przez te cztery lata uczono mnie tego, co byłoby naprawdę przydatne na egzaminie &#8211; elektrotechnika, pracownia elektryczna i elektroniczna, podstawy telekomunikacji &#8211; w sumie pamięciówka na czas sprawdzianów, a co dalej to nikogo tak naprawdę nie obchodziło, zresztą niemal nikt tego tak poważnie nie rozumiał. Oczywiście ciężko powiedzieć co się w życiu może przydać, a więc każda umiejętność i wiedza jest na wagę złota, chociaż jeżeli ktoś jest samoukiem (a ja raczej do takiego grona należę), to każdy dodatkowy przedmiot tego typu == koszmarna strata czasu. Smutna prawda, ale prawda. Prawdziwe przygotowanie do egzaminu zawodowego zaczęło się pod koniec trzeciej klasy i miało również miejsce w klasie czwartej, na zajęciach pracowni sieci komputerowych. Z nich faktycznie kto zechciał, mógł wyciągnąć wszystkie informacje potrzebne do zaliczenia pisemnego etapu, tym bardziej, że osoba prowadząca udostępniła nam cały ogrom materiałów typowo pod egzamin, za co serdecznie jej dziękujemy (a przynajmniej j to robię).</p>
<p>Co zaś można było znaleźć na części pisemnej? Było nieco o częściach komputerowych, w tym jedno pytanie do bólu banalne (schemat płyty głównej z pytaniem, ile jest na niej slotów pamięci RAM&#8230;), zapytano również o zalecane wymagania systemowe Visty (ciekawe skąd to wytrzasnęli no i kto uczy się tego na pamięć?) choć oczywiście najistotniejsze elementy dotyczyły sieci komputerowych oraz systemu GSM &#8211; zestawienia różnych pakietów, z których należałoby wybrać najbardziej ekonomiczny, zdjęcia złącz do rozpoznania, typy anten, nieco o topologiach, symbolach wykorzystywanych na schematach, samych elementach i urządzeniach pracujących w takich sieciach, a także śladowe ilości modelu OSI. Nie zabrakło także pytań związanych ze światłowodami i metodami wykorzystywanymi podczas ich badania (min. typ reflektometru). Części związanej z przedsiębiorczością nie będę oceniał, ponieważ jest to naprawdę prosta sprawa i nie powinna nikomu sprawić jakichkolwiek trudności. Ogółem cały egzamin nie był trudny, przynajmniej dla mnie. Przygotowywałem się do niego nieco ponad tydzień, codziennie przeglądając przez parędziesiąt minut testy, reszta pochodziła z własnego doświadczenia i wiedzy. Według wstępnych ustaleń, bezproblemowo przekroczyłem próg 50% wymaganych punktów, no ale na ostateczne wyniki i potwierdzenie przyjdzie mi poczekać niemal do końca sierpnia&#8230; do tego czasu chyba zdążę w ogóle o egzaminie zapomnieć :]</p>
<p>Część praktyczna prawdę powiedziawszy była w pewnej kwestii nam znana &#8211; niemalże taka sama treść i takie same główne założenia występują już od trzech lat. Jeżeli uznacie to za idiotyzm, już śpieszę z wyjaśnieniami, bowiem wcale nie jest to wynik lenistwa OKE i CKE: po prostu zadanie jest tak skonstruowane, że sprawdza wszystkie najważniejsze i najbardziej potrzebne umiejętności, a zarazem na tyle elastyczne, że pozwala na utworzenie kilku podobnych, a jednak różniących się sporymi &#8222;detalami&#8221; wersji. Główna idea to sieć firmowa, w której mamy podłączyć jeden z komputerów do drukarki sieciowej oraz serwera &#8211; w moim wypadku należało z komputera utworzyć &#8222;podręczny&#8221; serwer plików udostępniający dane dla dwóch pracowników firmy, oraz umożliwiający korzystanie z drukarki, ponieważ na serwerze głównym miały być przeprowadzane procesy konserwacyjne. Słowem: podłączyć komputer do dwóch odrębnych podsieci jednocześnie, przenieść najważniejszą dla firmy część funkcjonalności serwera na komputer zastępczy, ustawić wszelkie odpowiednie zabezpieczenia i prawa dostępu (Windows + NTFS) no i ostatecznie wszystko to udokumentować. Właśnie to udokumentowanie zabiera najwięcej czasu i jest &#8222;najgorsze&#8221; &#8211; ono podlega ocenie według ustalonego wcześniej klucza (!), a więc trzeba pisać dosłownie wszystko, na co mogły wpaść osoby układające egzamin. W efekcie wychodzi na to, że piszemy sporą instrukcję obsługi dla całkowitego laika, a dodatkowo dorzucamy cała gamę zrzutów ekranowych, w moim wypadku było to łącznie 16 stron A4&#8230; istna paranoja, bo wykonanie na komputerze zadania nie trwało nawet 20 minut, pisanie zabrało natomiast prawie 2 godziny.</p>
<p>Tak jak pisałem już wcześniej, na wyniki muszę sporo poczekać. Jestem jednak dobrej myśli, ponieważ ani w wypadku etapu pisemnego, ani i praktycznego, nie natknąłem się na jakiekolwiek problemy &#8211; wiadomo, że w tym pierwszy kilka pytań jest niepewnych, ale znakomita większość to z premedytacją i bez wahania wybrane w pełni poprawne odpowiedzi. Jak zostanie zinterpretowana cała dokumentacja i wydruki? Niestety nie wiem i dowiem się dopiero wtedy gdy otrzymam dokument potwierdzający tytuł technika, albo informację o oblaniu egzaminu i podaną ilością zdobytych punktów &#8211; zaznaczmy tu, że część praktyczna wymaga zdobycia minimum 75% możliwych punktów, zaś aby otrzymać dyplom należy zdać je obie w przeciągu maksymalnie 3 lat od ukończenia szkoły średniej. Co będzie, to będzie, za tydzień wyniki pisemnych egzaminów maturalnych, a na efekty zawodowego jeszcze sobie poczekam, życzcie mi szczęścia i podzielcie się wrażeniami, jeżeli sami w tym roku walczyliście o tytuł technika, choćby w innej dziedzinie ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukasamd.pl/no-i-po-egzaminie-zawodowym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czarna Sobota &#8211; Smoleńsk</title>
		<link>http://lukasamd.pl/czarna-sobota-smolensk/</link>
		<comments>http://lukasamd.pl/czarna-sobota-smolensk/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 18:21:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>LukasAMD</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukasamd.pl/?p=972</guid>
		<description><![CDATA[Sobota niby jak każda inna, wstaję sobie rano, z lenistwa nie włączam ani telewizora, ani też radia. W chwilę przed dziesiątą, jedząc śniadanie, dostaję wiadomość SMS od znajomego. Jestem zły, bo się nie wyspałem, poza tym treść wiadomości wydaje się nad wyraz idiotycznym żartem. Nadal nie chce mi się uruchamiać żadnego odbiornika, aby choć je [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sobota niby jak każda inna, wstaję sobie rano, z lenistwa nie włączam ani telewizora, ani też radia. W chwilę przed dziesiątą, jedząc śniadanie, dostaję wiadomość SMS od znajomego. Jestem zły, bo się nie wyspałem, poza tym treść wiadomości wydaje się nad wyraz idiotycznym żartem. Nadal nie chce mi się uruchamiać żadnego odbiornika, aby choć je sprawdzić, korzystam więc z telefonu i odwiedzam jeden z polskich portali informacyjnych. W tym momencie wszystko się zmienia &#8211; okazuje się, że lotnicza katastrofa w Smoleńsku zabierająca ze sobą prawie sto ofiar, z prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej wraz z małżonką na czele, to nie głupi żart, ale&#8230; prawda?</p>
<p>Dzisiaj nie mam zamiaru pisać o tym, co można było zrobić aby uniknąć tej wielkiej tragedii, czy naprawdę musiało do niej dojść, jakie kroki powinny zostać podjęte, aby uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości. Dzisiaj odstawiam na bok wszelkie moje, niekiedy naprawdę nietypowe, poglądy i spostrzeżenia: zginęli ludzie, tacy sami jak ja czy Wy. Jacy by nie byli, jakich błędów by nie popełniali, byli to jednak ludzie myślący i czujący. Co mogę wyrazić w obecnej sytuacji? Jedyne co mogę powiedzieć, to fakt, że naprawdę szkoda mi wszystkich tych ludzi i nikomu podobnej śmierci nie życzę. Na rozliczenie z powodami tej katastrofy i głupoty występujące po niej przyjdzie jeszcze czas. Dziś i tak większość z nas, obywateli Polski, zostało chcąc-nie-chcąc przygniecionych natłokiem informacji, złych informacji. Myślę, że nie ma sensu dziś mówić o niczym więcej, niż o żalu po stracie rodaków.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukasamd.pl/czarna-sobota-smolensk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To be or not to be legal &#8211; głos moralności.</title>
		<link>http://lukasamd.pl/to-be-or-not-to-be-legal-glos-moralnosci/</link>
		<comments>http://lukasamd.pl/to-be-or-not-to-be-legal-glos-moralnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 Jan 2010 12:11:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>LukasAMD</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[Software]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://lukasamd.pl/?p=899</guid>
		<description><![CDATA[Byłem piratem komputerowym&#8230; Brzmi to nad wyraz ciężko i nieco dramatycznie, lecz w naszym kraju legalność oprogramowania często jest całkowicie pomijana. Nie ma co wspominać o indywidualnych użytkownikach komputerowych, skoro nawet w szkołach, prywatnych firmach czy nawet biurach państwowych stykamy się z taką formą całkowitego olewania prawa. Ostatnio podjąłem decyzję, która w przeciągu kilku dni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem piratem komputerowym&#8230; Brzmi to nad wyraz ciężko i nieco dramatycznie, lecz w naszym kraju legalność oprogramowania często jest całkowicie pomijana. Nie ma co wspominać o indywidualnych użytkownikach komputerowych, skoro nawet w szkołach, prywatnych firmach czy nawet biurach państwowych stykamy się z taką formą całkowitego olewania prawa. Ostatnio podjąłem decyzję, która w przeciągu kilku dni uległa diametralnej zmianie. Wszystko za sprawą moralności, która doszła do głosu. <span id="more-899"></span></p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-900" style="margin: 5px;" title="Windows logo" src="http://lukasamd.pl/wp-content/uploads/2010/01/windows_logo.png" alt="" width="125" height="125" /> Pod koniec grudnia kupiłem nowy aparat fotograficzny &#8211; nareszcie posiadam lustrzankę. Nie pisałem o tym i zbyt szybko nie napisze, ponieważ pogoda uniemożliwia mi naprawdę porządne przetestowanie go na otwartej przestrzeni, zaś w domu zbyt wielu elementów do sfotografowania nie mam. Mniejsza o to. Preferuję zdjęcia makro, przydałby się więc odpowiedni obiektyw. Niestety jego cena jest dosyć wysoka (około 700zł), zaś samo kupno aparatu bardzo poważnie nadwyrężyło mój osobisty budżet. Wpadłem więc na &#8222;fantastyczny&#8221; pomysł &#8211; sprzedam Windows 7, który jakiś czas temu <a href="http://lukasamd.pl/zmiana-visty-na-windows-7/">zapanował nad moim komputerem</a>. Zysk ze sprzedaży pozwoliłby mi na kupienie obiektywu no i robienie zdjęć jakie chcę. Pojawiło się jednak pytanie: co wrzucę zamiast niego? Oczywiście mogę skorzystać z Visty Home Premium, na którą ciągle mam licencję OEM dołączoną do notebooka. Po pewnym czasie uznałem jednak, że nie ma to sensu. Co prawda zmiany wnoszone przez &#8222;sevena&#8221; nie są jakieś kosmiczne, ale dają o sobie znać podczas zwykłego użytkowania &#8211; choćby taki mechanizm Aero Peek. Wersji OEM nie opłacałoby mi się w żaden sposób aktualizować, zaś przy zmianie komputera na inny nie mogę jej zachować (problem ten nie pojawia się natomiast w wersjach BOX). Poza tym trudno rezygnować z wsparcia technicznego, o którym za jakiś czas będzie osobna notka na blogu. Postanowiłem więc ściągnąć wersję Ultimate no i użyć loadera&#8230; a co mi tam?</p>
<p>Windows poszedł więc na Allegro, zrealizowałem również potężną reklamę aukcji na różnych forach, jako że ofert takich nie jest zbyt wiele. Szybko osiągnął on cenę, która mnie satysfakcjonowała. Nagle odezwała się wspomniana wcześniej moralność &#8211; <em>do cholery, co ty robisz?! Stworzenie systemu nie jest prostą sprawą, zaangażowanych w tą operację było naprawdę wiele osób, a ty chcesz je tak po prostu okraść</em>? Kiedyś może bym się tym nie przejął, ale sprawa obecnie wygląda zupełnie inaczej &#8211; sam tworzę oprogramowanie, choć co prawda internetowe. Czy podobałoby mi się, gdyby ktoś rozpowszechniał moje projekty wykonane czysto na zlecenie i bynajmniej nie skierowane do dostępu publicznego? No raczej nie i gdybym się o tym dowiedział, z pewnością zgłosiłbym sprawę do odpowiednich organów &#8211; nie mam nic przeciwko idei wolnego oprogramowania, ale sam nie jestem jej fanatykiem i korzystam z tego, że mogę zarobić jeżeli czegoś się nauczyłem. Jeżeli ktoś inny nie chce zainwestować pieniędzy w książki oraz czasu na naukę, niech płaci za to, że ktoś inny podjął się tego zadania. Aukcję więc wycofałem, bo Windows 7 bardziej mi odpowiada niż Vista, zaś ja nie chcę być szumowiną, która okrada innych ludzi, nawet jeżeli pracują dla korporacji z USA. Nie mam nic do Microsoftu, nie jestem wrogiem tej firmy, a raczej pewnym ich fanem &#8211; udało im się, osiągnęli sukces nie tylko marketingowy i zasługują na podziw.</p>
<p>O cenach oprogramowania i wielkich narzekaniach na nie, oraz traktowanie tego jako doskonały pretekst do używania produktów nielegalnie nie chcę tu dyskutować. Jest to dobry temat na zupełnie oddzielny wpis, który z pewnością pojawi się za jakiś czas na łamach mojego bloga. Muszę jednak przyznać, że coś się zmieniło w moim podejściu do tego tematu w przeciągu ostatniego roku &#8211; człowiek zaczął rozumieć, że to co robił kiedyś naprawdę było złe. Osobiście uważam te zmiany i ostatni głos moralności za coś bardzo pozytywnego i chciałbym jak najdłużej przy tym pozostać. Obiektyw do aparatu oczywiście kupię, ale najpierw sobie na niego zapracuję, podobnie jak miało to miejsce w wypadku Windowsa. Najpierw chyba jednak kupię Office&#8217;a dla użytkowników domowych&#8230; OpenOffice nie jest zły, ale jakoś przyzwyczajenia robią swoje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://lukasamd.pl/to-be-or-not-to-be-legal-glos-moralnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
