W dzisiejszych czasach trudno nazwać używanie komputera bezpiecznym. W bezgranicznej otchłani internetu czai się na nas naprawdę wiele zagrożeń. Całkowicie normalne jest więc używanie programów do ochron naszej prywatności oraz danych zgromadzonych na komputerach. Rozsądnym minimum, zalecanym nawet na komputery pozbawione dostępu do internetu jest z cała pewnością oprogramowanie antywirusowe. Tak naprawdę, nazwa ta nie jest już do końca właściwa, bowiem programy takie potrafią unieszkodliwiać nie tylko wirusy, ale i trojany, różnego rodzaju robaki czy nawet wszędobylski spam.
Po takim wstępie pomyślcie zapewne: jak nic, płatny wpis reklamowy. A jednak nie… po prostu postanowiłem nieco skrobnąć o dosyć mało znanym w naszym kraju antywirusie, który z pewnością na uwagę zasługuje. Jest to trafny opis tym bardziej, iż wiele osób ma problemy z wyborem odpowiedniego programu tego typu. O czym więc mowa? O niemieckiej, czerwonej parasolce, czyli Avira AntiVir. Antywirus jest mało znany, ponieważ nie ma ani polskiej wersji, ani też żadnego punktu sprzedaży w Polsce. Oczywiście kupno poprzez internet nie stanowi najmniejszego problemu. Internetowe testy mówią, iż niemiecki silnik jest naprawdę skuteczny i całkiem wydajny: działa nieco wolniej niż wychwalany NOD32, ale wykrywa więcej zagrożeń. Oprogramowanie to jest dostępne w 3, dosyć znacznie różniących się wersjach: Personal, Premum oraz Security Suite.
Avira Personal jest podobnie jak Avast w wersji Home antywirusem całkowicie bezpłatnym (w wypadku użytku niekomercyjnego), mimo to posiada spore możliwości: oczywiście chroni przed wirusami, trojanami, robakami itp., dodatkowo posiada moduł chroniący przed dialerami (tylko kto to w dzisiejszych czasach wykorzysta), rootkitami oraz phishingiem. Jedyną wadą są reklamy pojawiające się w momencie przeprowadzania aktualizacji sygnatur wirusów. Ich częstość występowania zależy tylko i wyłącznie od nas, ponieważ my ustalamy co jaki okres czasu program ma szukać nowych definicji w internetowej bazie. Z drugiej strony nie jest to żaden problem, ponieważ irytującą reklamę można łatwo zablokować, ale o tym nieco później.
Wersja Premium posiada oczywiście wszystko to, co znajduje się w wersji darmowej oraz elementy dodatkowe: moduły chroniące przed oprogramowaniem typu spyware i adware, silnik skanujący pocztę wychodzącą i przychodzącą oraz możliwość korzystania z lepszych serwerów aktualizacyjnych. Ten ostatni plus jest moim zdaniem nieco przesadzony, bowiem nawet w darmowej wersji nie ma większych problemów z szybkością pobierania czy dostępem do aktualizacji. Cena pakietu premium wynosi około 20 Euro w wypadku licencji na 1 komputer, więc jest dosyć konkurencyjna. Zaletą są polskie czasopisma o komputerach: dosyć często możemy znaleźć w nich właśnie ten program, z licencją ograniczoną do zaledwie 3 lub 6 miesięcy ale za to zapewniającą nam możliwość używania wszystkich elementów antywirusa.
Wersja Security Suite to tak naprawdę kolejny pakiet typu Internet Security: elementy dostępne w poprzedniej wersji zostają wsparte przez moduł antyspamowy, system wykonujący kopie zapasowe, zaporę sieciową, która nawiasem mówiąc nie jest zbyt skuteczna, oraz kilka innych mniej przydatnych narzędzi. Pakiet ten kosztuje już około 40 Euro za licencję jednostanowiskową i raczej nie znajdziemy go w żadnym czasopiśmie. Moim zdaniem możliwości które dodaje, nie są warte tych pieniędzy i raczej nie ma sensu zaprzątać sobie nim głowy podczas kompletowania narzędzi do zabezpieczania komputera, tym bardziej, iż wszelkie dodatki możemy zastąpić darmowymi zamiennikami.
Z antywirusem tym zetknąłem się już dosyć spory czas temu i po szybkich oględzinach zdecydowałem, iż będe go używał. Niektóre zalety już wymieniłem opisując poszczególne wersje, teraz nieco własnych odczuć: program działa szybko i w żaden sposób nie muli komputera, jedynie najbardziej rozbudowana wersja może być nieco odczuwalna. Dzięki wbudowanemu, konfigurowalnemu harmonogramowi możemy w łatwy sposób zaplanować wszelkie zadania, oraz ustawić aby były wykonywane w tle i nie przeszkadzały nam w pracy. Olbrzymią zaletą jest polskie wsparcie techniczne. Jak już pisałem, nie ma polskiego dystrybutora, ale użytkownicy wzieli wszystko w swoje ręce i możemy korzystać z nieoficjalnej acz bardzo pomocnego supportu. Znajdziemy na nim porady o tym jak skonfigurować program, jak usunąć reklamę z wersji personal, a także jak rozwiązać nietypowe problemy.
Program ma też oczywiście pewne wady: największa z nich to brak polskiej wersji językowej, co całkowicie eliminuje go w wypadku wielu polskich internautów. Podstawowa konfiguracja nie jest zbyt dobra i może przepuszczać do naszego komputera sporo niepotrzebnych śmieci zaś kiedy antywirus jest już dobrze ustawiony, dosyć często zdarzają mu się fałszywe alarmy.Nie są to jednak problemy poważne, i nie wpływają znacząco na jakość programu.
Aktualnie sam nie używam żadnego oprogramowania antywirusowego – przeczytajcie wstęp a potem jeszcze raz ten fragment, czy widzicie w tym jakikolwiek sens i logikę? O powodach takiego stanu rzeczy dowiecie się w następnych wpisach ;) Mimo wszystko, swego czasu testowałem naprawdę sporo programów antywirusowych i czasami nadal to robię: po prostu lubię wiedzieć, czy producenci biorą pod uwagę słowa użytkowników korzystających z ich produktów. Biorąc pod uwagę skuteczność niemieckiego Avira AntiVir oraz możliwość korzystania z bardzo dobrej wersji darmowej, werdykt jest tylko jeden: polecam.
Brak podobnych wpisów.

Brak komentarzy.
Dodaj komentarz