Nie znam osoby, której nie wkurzył mechanizm kontroli użytkownika zawarty w systemie Windows Vista (a obecnie również w Windows 7). Teoretycznie nie ma się co dziwić, bowiem w wypadku XP’ka takie komunikaty nigdy nam się nie pokazywało. Większość osób więc zaraz po instalacji systemu wyłącza „to coś”. Sam też tak do niedawna robiłem, teraz odkryłem moc i sens tego nad wyraz przydatnego narzędzia
Czytaj więcej >>

Podjąłem pewną decyzję. Edukowanie internautów w sposób pokojowy odnośnie kwestii komunikatorów oraz protokołów nie daje wyraźnego rezultatu, więc będę to robił od dzisiaj siłowo. Przy okazji pozbędę się natarczywych kretynów, którzy co chwila pytają, zaś odpowiedzi mają podane na tacy na forach oraz w wyszukiwarkach internetowych (znudziło mi się już pisanie w blokerze).

Jaka jest więc moja decyzja? Stopniowo zaczynam rezygnować z protokołu jakim jest sieć Gadu-Gadu. Na początku pojawią się opisy typu „Dostępny na Jabberze / ICQ” i będę siedział na statusie niewidocznym, później zaś mam zamiar całkowicie usunąć moje konto. Czy jest to głupota? Sądzę że nie – to że wiele osób ma konto na naszej-klasie, wcale nie oznacza, iż ja również muszę je mieć, tym bardziej, że wcale mi nie odpowiada. Tak samo jest z GG. Czy sam stracę możliwość kontaktu z innymi? Może… z drugiej strony sam niezmiernie rzadko proszę kogoś o pomoc, najczęściej sam robię za support, więc z pewnością poczuję ulgę. Jeżeli ktoś będzie chciał się ze mną skontaktować, niech napisze email albo w końcu zapewni sobie dostęp do naprawdę globalnej sieci komunikacyjnej. To tyle, nie obchodzi mi, co zrobicie w związku z moim dziwactwem.

Ustawienia pliku wymiany (SWAP)

Niejednokrotnie spotkałem się z poradami dotyczącymi pamięci operacyjnej i optymalizacji ustawień systemu. Nie będę ich powielał w dosłownym tego określenia znaczeniu, przedstawię natomiast metody, jakie sam stosuję w tej kwestii. Aby zacząć, trzeba wiedzieć od czego w ogóle jest plik wymiany. Najprościej mówiąc, jest to część dysku, którą traktuje się jako pamięć RAM. Oczywiście wydajnościowo pamięć ta do pięt nie dorasta pamięci operacyjnej, jednak w niektórych wypadkach jest zalecana lub nawet wymagana.

Czytaj więcej >>

Dokładnie 29 kwietnia Microsoft nadał pakietowi Service Pack 2 do systemu Vista status RTM, co oznaczało, iż dodatek jest właściwie skończony i może być instalowany na komputerach. Dzień później SP2 trafił do rąk zarówno beta-testerów jak i posiadacze płatnych subskrypcji TechNet oraz MSDN. Wszystko wydawałoby się ok, gdyby nie spojrzeć na kalendarz.

Dziś mamy 24 maja, więc od nadania statusu minął już prawie miesiąc. Mimo to, produkt nie trafił jeszcze do użytkowników. Pytanie: dlaczego? Sam postanowiłem nie czekać i kilka dni temu na pewnym forum znalazłem odnośnik do hostowanego SP2. Pakiet zajmował aż ponad 700 MB, ponieważ był w wersji wielojęzycznej. Zainstalowałem i do dzisiaj jakichkolwiek problemów związanych ze stabilnością samego systemu czy innego oprogramowania nie zauważyłem, wątpię abym natknął się na nie w najbliższym czasie. Inna sprawa, że oprócz znacznie zredukowanego „mielenia” dysku przy włączonej indeksacji nie sposób zobaczyć, ale nie o to przecież w tym wszystkim chodzi – Service Pack 2 jest gotowy i działa w pełni stabilnie, porządnie łatając system gdy nie używamy Windows Update. Microsoft jednak z jakiś nieznanych podowów jeszcze nie zdecydował się na jego udostępnienie.

Serwisy zajmujące się oprogramowaniem poruszyły już ten temat i skierowały pytania do giganta z Redmond. Odpowiedź była zaskakująca: SP2 do systemu Vista był planowany na II kwartał 2009, a okres ten jeszcze się nie skończył… Ja nie potrafię sobie tego logicznie wytłumaczyć – sporo osób (bezpodstawnie) narzeka na Vistę, zaś producent wstrzymuje się z opublikowaniem zbioru łatającego dziury i w pewnym stopniu poprawiającego wydajność. Po co strzelać do własnej bramki? Przecież do premiery Windows Seven jest jeszcze dosyć daleko…

Nine by Shane Acker

Dzisiaj coś nieco innego, film krótkometrażowy stworzony przez Shane’a Akcer’a w 2005 roku, o tajemniczym tytule „9″. Nie będę zdradzał fabuły, ale film naprawdę polecam – choć trwa zaledwie 10 minut, znajdziemy w nim zarówno momenty grozy jak i nieoczekiwane zwroty akcji. Oglądajcie i oceniajcie.