26. Czerwiec 2009
Wyobraźcie sobie, że żyjecie na świecie, w którym istnieją tylko trzy państwa. Od wielu lat trwa pomiędzy nimi wojna. Ciągle dwa z nich wojują z trzecim, choć strony konfliktu ulegają zmianom z dnia na dzień.

Teraz wyobraźcie sobie, że żyjecie w jednym z nich. Codziennie gdzieś spadają rakiety, ale nie to jest najważniejsze. Wszystkie aspekty waszego życia są ustalane odgórnie, w domu macie wielki ekran, który mówi wam co macie robić, zaś wszystkie posunięcia są nieustannie rejestrowane i kontrolowane. Ludzie, którzy zaczynają się zastanawiać nad tym wszystkim, nagle znikają bez śladów, zaś wasz mózg przeszywają hasła głoszone przez władzę: WIELKI BRAT PATRZY oraz ciąg o tajemniczym znaczeniu:
WOJNA TO POKÓJ
WOLNOŚĆ TO NIEWOLA
IGNORANCJA TO SIŁA
Teraz wyobraźcie sobie, że chcecie uciec gdzieś daleko od tego dziwnego świata, ponieważ na Ziemi musi istnieć coś lepszego… i wtedy właśnie dociera do was przerażająca prawda…
Właśnie taki a nie inny świat, w którym dwa plus dwa niekoniecznie równa się cztery, przedstawia nam George Orwell w swojej książce „Rok 1984”. Jest to antyutopia, w której społeczeństwo jest zastraszone i ogłupiane, czego przykładem jest angsoc – skrajnie uproszczony język, w ktorym nie można wyrazić własnych uczuć. Jest to wizja świata opanowanego przez system podobny nieco do tego, do którego zmierzał przez cały okres swojego istnienia Związek Radziecki.
W sumie nie wiem, co mogę jeszcze napisać o tej dziwnej książce. Kupiłem ją dosyć dawno temu w TESCO za jakieś 20zł, bo „coś tam od kogoś tam zasłyszałem”. Brzmi to banalnie, nieprawdaż? Fabuła Roku 1984 jednak banalna nie jest i dlatego traktuję ją jako pozycję obowiązkową dla każdego, kto choć raz zastanawiał się nad sensem swojego marnego życia.